Obserwatorzy

wtorek, 23 kwietnia 2013

Masaż bańkami chińskimi + postcrossing

Pamiętacie jak kilkanaście dni temu pisałam o paczuszce tutaj? Miałam pokazać Wam jej zawartość, ale postanowiłam się wstrzymać z tym do czasu napisania właśnie tego posta. Dziś już Wam zdradzę, że były w niej bańki chińskie.
Od tamtego momentu minęło 12 dni, w tym czasie wykonałam nimi 6 masaży. Przed masażem ciało obficie smaruję oliwką bambino - kocham jej zapach :) Masaż wykonywałam co dwa dni, przeznaczając 15 minut na jedną nogę. Pod bańkę poszły uda i pośladki. Pierwsza rzecz, którą chcę Wam napisać - cholernie boli. Przez pierwsze dwa masaże, delikatnie zmniejszyłam stopień zassania bańki, bo ciężko mi było wytrzymać, potem moja skóra chyba się uodporniła troszkę na ten ból. Jeśli kogoś zniechęciłam to od razu szybko napiszę o efektach: zaledwie po 6-ciu takich zabiegach, skóra stała się dużo bardziej napięta, gładka, co więcej taka jakby miękka i delikatna, jakby była całkowicie oczyszczona - to są moje odczucia i spostrzeżenia, choć nie wiem ile z tego to zasługa baniek, a ile stosowania oliwki (chyba ta delikatność wyczuwalna podczas dotyku;)). Bardzo dużo osób chwali bańki chińskie, jako niezwykle skuteczne w walce z cellulitem. Jak to jest w moim przypadku? U mnie problem cellulitu wyglądał tak, że nie był on zbyt widoczny, dopiero po ściśnięciu skóry zauważałam "pomarańczową skórkę". Po tych masażach, rzeczywiście jest on mniejszy, widać to gołym okiem, jednak różnica nie jest jakoś bardzo spektakularna. Być może jest to spowodowane tym, że masaży było dopiero 6, a może po prostu szybkie i naprawdę bardzo widoczne efekty można dostrzec kiedy cellulit jest już bardziej widoczny, w sumie wtedy łatwiej porównać. Tak czy owak jestem wniebowzięta i oczarowana działaniem tych małych, gumowych baniek. A to wszystko za jedyne kilkanaście złotych.
Jakie są Wasze opinie? 
Robicie takie masaże? 
Jakie zauważyłyście po nich efekty?
A powyżej kilka kartek, które dotarły do mnie w tamtym tygodniu m.in. z Anglii, Rosji, Finlandii i dwie z Tajwanu. Teraz idę wybrać i napisać trzy kartki, które jutro polecą w świat a potem zabieram się za ćwiczenia :)

21 komentarzy:

  1. Oliwka bambino też kocham, zapach dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz częściej słyszę o tych bańkach, może warto je wypróbować...

    OdpowiedzUsuń
  3. nie stosowałam jeszcze tych baniek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś robiłam masaż z tych baniek, nie widziałam zbyt dużego efektu, więc zaprzestałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog, zainspirowałaś mnie :)
    +obserwuję,
    zapraszam na : zycie-na100latki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam tą nazwę, ale w sumie nie zainteresowałam się wcześniej tym, do czego te bańki służą. No cóż, możliwe, że się w nie zaopatrzę, chociaż trochę przeraził mnie ten ból ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo wszystko, przeraziłaś mnie tym bólem :< xDD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jak byłam mała często to miałam.; D
    Pozdrawiam + dziękuję za pomysł na Filmik.; )

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widziałam takich baniek chińskich xd ;3
    Świetne pocztówki <333
    Zapraszam ; www.everyday-smart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurczę, pewnie miło dostawać takie kartki z całego świata ;) szczerze nigdy nie próbowałam baniek, bo z cellulitem nie mam jakiś nadmiernych problemów, kto wie może kiedyś spróbuję?

    OdpowiedzUsuń
  11. ładne kartki :)

    niestety nie mogę baniek uzywać bo mam słabe naczynka. bardzo bym chciała móc je zakupić i używać :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm... ja też się troszkę boje tych baniek, ale słyszę różne cuda na ich temat. Też mam raczej słabe naczynka. U mnie problemem jest czas masażu :P cholernie mi się nie chce stać 15 minut nad jedną nogą.
    Kartki super :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie miałam okazji korzystać z takiego masażu. Ale może kiedyś się skuszę.
    Kartki są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę zakupić te bańki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie próbowałam takiego masażu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. od kilku dni masuję sie bańkami i czekam na efekty! ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. kupiłam sobie 2 lata temu identyczne bańki, teraz leżą gdzieś zapomniane. Masarz w moim przypadku był bardzo bolesny i kończył się siniakami.

    OdpowiedzUsuń