Obserwatorzy

niedziela, 28 kwietnia 2013

Stretch'n'Burn, tagiatelle i tatoo.

Wczoraj zarejestrowałam się na stronie Fitwithme.com i wykonałam swój pierwszy trening. Wybrałam Stretch'n'Burn - ćwiczenia przyjemne, ale wyczerpujące. Dziś mam takie zakwasy, że ledwo chodzę, a tu kolejny dzień wyzwania przysiadowego i nie mam zamiaru go zawalić, więc zaciskam zęby i dam radę!:) A Wam polecam stronę FitWithMe - po rejestracji każdy otrzymuje trzy darmowe wejściówki na treningi, warto spróbować i skorzystać, może komuś się spodobają się zestawy ćwiczeń przygotowane przez trenerów.

Dzisiejszy obiadek na szybko, bo nie miałam kompletnie czasu - makaron tagietelle ze szpinakiem, fetą i czosnkiem:
No i muszę się pochwalić, że dziś wykreślam kolejny punkt z mojej listy  Before I Die. Jaki???
Sami zobaczcie. . . :)

sobota, 27 kwietnia 2013

Women's Health i klub "Żyj zdrowo"

Mam już swój egzemplarz WH. A ile się za nim wczoraj ochodziłam to głowa mała. Od kiosku do kiosku, od sklepu do sklepu - nigdzie go nie było (uroki małej mieściny), już prawie zrezygnowałam, pomyślałam, że zakupię go kiedy pojadę do empiku, ale wstąpiłam jeszcze na Orlen i czekał tam na mnie jeden z ostatnich egzemplarzy :) Na razie go tylko przejrzałam, wieczorkiem zabieram się za lekturę.
A Wy? Kupiłyście już WH? 
Co sądzicie o tym magazynie?
Jakiś czas temu zapisałam się do klubu "Żyj długo". Dziś w skrzynce znalazłam przesyłkę z klubu. W środku znajdował się egzemplarz czasopisma "Żyj zdrowo. Żyj długo", karta członkowska uprawniająca m.in. do zakupów z rabatem oraz upominek Spray Vilcacora z tymiankiem. Jeżeli, któraś z Was ma ochotę zapisać się do klubu to podrzucam link: KLIK

czwartek, 25 kwietnia 2013

Planeta rusza w świat, rolki i obiad.

Jutro, najpóźniej pojutrze Planeta Dobrych Myśli poleci to pierwszej z Was - cieszę się, że pomysł ten się komuś spodobał. Poniżej lista Dziewczyn, które wyraziły chęć przygarnięcia do siebie Planety - oczywiście otwarta, chętnych zapraszam. Jutro jak będę miała więcej czasu, to może przygotuję post techniczny, który będzie edytowany, gdy ktoś się dołączy i pozwoli zawsze podglądnąć gdzie aktualnie jest Planeta:) Pamiętaj - przygarniając ją na 10 dni jest Twoja! Możesz się wyżyć artystycznie czy jak tam lubisz, zostawiając cząstkę siebie. Wszystkie pozytywne myśli i inspiracje Planeta przyjmuje z uśmiechem :)
Jak Wam minął dzisiejszy dzień? Ja wybrałam się z koleżanką na rolki - pierwszy raz od tamtych wakacji i dałyśmy sobie niezły wycisk. Zmęczyłam się jak mało kiedy, a nogi tak mnie bolą, że odpuszczam sobie dziś bieganie. Za to muszę wytrzymać i zaliczyć kolejny dzień wyzwania przysiadowego - drugi raz go nie zawalę, o nie!
I na koniec pokażę Wam jeszcze mój dzisiejszy obiadek:
Łosoś pieczony z warzywami z wody - pycha!

środa, 24 kwietnia 2013

Puszczam w świat Planetę Dobrych Myśli

Wpadłam na pewien pomysł, choć nie jestem pewna czy ktokolwiek z Was będzie chciał się przyłączyć... Już piszę o co chodzi. Pamiętacie jak pisałam o Planecie Dobrych Myśli TUTAJ, a potem pokazywałam dwie jej kartki TU i TU?

Nosiłam (i nadal w sumie noszę) tę książkę w torebce, czytam ją kiedy mnie najdzie ochota. Jest to zbiór bardzo pozytywnych i motywujących notatek, zapisków, opowiastek :) A teraz postanowiłam nadać jej duszy i puścić ją w świat - do Was, żeby każda z Was mogła ją poznać, przeglądnąć, poczytać. Co Wy na to?:)

CEL: udostępnienie każdej z Was Planety Dobrych Myśli oraz stworzenie niepowtarzalnej, wyjątkowej, jedynej skarbnicy inspiracji, motywacji i pozytywnej energii.
JAK TO BĘDZIE DZIAŁAĆ?: Poszukuję pierwszej osoby, która książkę do siebie przygarnie. Wszystko odbywać się będzie bardzo prosto:
1. Pierwsza osoba, która wyrazi chęć wysyła do mnie na maila swój adres.
2. Ja pakuję Planetę Dobrych Myśli w kopertę i wysyłam ją do adresatki.
3. Przez 10 dni książka jest u Ciebie - możesz ją przeczytać, podsunąć znajomym, zaczerpnąć z niej motywacji i uwaga - WKŁADASZ W NIĄ COŚ OD SIEBIE. I nie chodzi tu o coś materialnego - możesz pisać, malować, rysować, wklejać, przypinać, kolorować, baźgrać, zapisywać myśli, dzielić się pomysłami, inspiracjami, przepisami, spostrzeżeniami - co chcesz i gdzie chcesz! Miejsca jest w niej dużo:)
4. Po 10 dniach (chyba, że chcesz wcześniej) Planetę odsyłasz do mnie (nie lubię się z nią na zbyt długo rozstawać;)) Ja sobie ją kilka dni przetrzymam i ogłaszam na blogu, że znowu puszczam ją w świat - wtedy może się zgłosić kolejna osoba i cała akcja rozpoczyna się na nowo.

To jak?
Jest ktoś chętny?
Jeśli tak, proszę o wiadomość na maila: wiolkate@gmail.com

wtorek, 23 kwietnia 2013

Masaż bańkami chińskimi + postcrossing

Pamiętacie jak kilkanaście dni temu pisałam o paczuszce tutaj? Miałam pokazać Wam jej zawartość, ale postanowiłam się wstrzymać z tym do czasu napisania właśnie tego posta. Dziś już Wam zdradzę, że były w niej bańki chińskie.
Od tamtego momentu minęło 12 dni, w tym czasie wykonałam nimi 6 masaży. Przed masażem ciało obficie smaruję oliwką bambino - kocham jej zapach :) Masaż wykonywałam co dwa dni, przeznaczając 15 minut na jedną nogę. Pod bańkę poszły uda i pośladki. Pierwsza rzecz, którą chcę Wam napisać - cholernie boli. Przez pierwsze dwa masaże, delikatnie zmniejszyłam stopień zassania bańki, bo ciężko mi było wytrzymać, potem moja skóra chyba się uodporniła troszkę na ten ból. Jeśli kogoś zniechęciłam to od razu szybko napiszę o efektach: zaledwie po 6-ciu takich zabiegach, skóra stała się dużo bardziej napięta, gładka, co więcej taka jakby miękka i delikatna, jakby była całkowicie oczyszczona - to są moje odczucia i spostrzeżenia, choć nie wiem ile z tego to zasługa baniek, a ile stosowania oliwki (chyba ta delikatność wyczuwalna podczas dotyku;)). Bardzo dużo osób chwali bańki chińskie, jako niezwykle skuteczne w walce z cellulitem. Jak to jest w moim przypadku? U mnie problem cellulitu wyglądał tak, że nie był on zbyt widoczny, dopiero po ściśnięciu skóry zauważałam "pomarańczową skórkę". Po tych masażach, rzeczywiście jest on mniejszy, widać to gołym okiem, jednak różnica nie jest jakoś bardzo spektakularna. Być może jest to spowodowane tym, że masaży było dopiero 6, a może po prostu szybkie i naprawdę bardzo widoczne efekty można dostrzec kiedy cellulit jest już bardziej widoczny, w sumie wtedy łatwiej porównać. Tak czy owak jestem wniebowzięta i oczarowana działaniem tych małych, gumowych baniek. A to wszystko za jedyne kilkanaście złotych.
Jakie są Wasze opinie? 
Robicie takie masaże? 
Jakie zauważyłyście po nich efekty?
A powyżej kilka kartek, które dotarły do mnie w tamtym tygodniu m.in. z Anglii, Rosji, Finlandii i dwie z Tajwanu. Teraz idę wybrać i napisać trzy kartki, które jutro polecą w świat a potem zabieram się za ćwiczenia :)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Porażka. Zawaliłam wyzwanie przysiadowe. Piąty i szósty dzień. Bez sensu jest szukanie wymówek, ale też bez sensu byłoby gdybym się teraz poddała, dlatego rozpoczynam je od nowa. Dziś pierwszy zaliczony - wydrukowałam nową wersję graficzną wyzwania i wieszam ją na tablicy. A tak w ogóle, to może niebawem pokażę Wam moją tablicę ;)
Pomimo tego, że wyzwanie zawaliłam to wcale nie siedziałam tyłkiem na kanapie bezczynnie. W piątek bieganie + abs, wczoraj bez konkretnych ćwiczeń, ale... całkowicie spontanicznie wsiadłam rano w autobus i pojechałam do Tarnowa :) spotkałam się tam ze znajomymi z liceum - nie widzieliśmy się kilka lat i było super! Poszliśmy na Górę Marcina, a to widoczek na Tarnów z ruin na szczycie:
Dziś jadę na obiad do rodziców, potem dwie godzinki pracy (muszę Chłopakom wypisać urlopówki i zawieźć na bazę). Po powrocie bieg, trening z Mel B, a wieczorkiem zaczynam czytać jedną z moich ostatnich zdobyczy:
Czytałyście którąś z tych książek?
Nie wiem od której zacząć ;)

środa, 17 kwietnia 2013

Widzę efekty! + postcrossing

Wczoraj kiedy stanęłam przed lustrem o mało się nie popłakałam ze szczęścia:) Gołym okiem widzę, że moje uda są szczuplejsze i pupa wygląda znacznie lepiej. I to już po dwóch tygodniach! Jest to efekt:
1. 10-minutowych treningów na pośladki z MelB
2. Biegania
3. Może też wyzwanie pośladkowe się przyczyniło (choć za mną dopiero trzy dni, dzisiaj czwarty dzień - przerwa)
4. Masaży bańkami chińskimi.
Jestem bardzo zadowolona, a to, że efekty widzę gołym okiem jeszcze bardziej mnie motywuje. Wczoraj z radości wygrzebałam rolki z dna szafy. Dziś po pracy idę pojeździć. Poza tym do codziennych ćwiczeń dołączam to:


I jeszcze coś dla osób, które biorą udział w projekcie postcrossing. Wiecie jakie to świetne uczucie kiedy w skrzynce znajdujemy kartkę, która nam się bardzo podoba, jest wyjątkowa, charakterystyczna dla danego kraju i po prostu piękna :)? Kartki, które ja wysyłam staram się również wybierać tak, aby adresatowi sprawiły radość. Nie każdy ma możliwość zakupu takich, jeśli mieszka w małej miejscowości (jak ja), gdzie w kioskach czy sklepikach jest 20 powtarzających się wzorów.

Trafiłam na stronę Janka W. i oniemiałam jak zobaczyłam te cuda - oryginalne, niepowtarzalne i polskie. Typowo polskie. Zamówiłam u niego kilkadziesiąt pocztówek i zwariowałam na ich punkcie:) Jeśli szukacie wyjątkowych kartek, zajrzyjcie do niego:
Janek swoje pocztówki sprzedaje za 1 zł / szt. Naprawdę warto:)! 
oto jedna z kartek Janka:

Wyróżnienie

Otrzymałam nominację do kolejnej zabawy. Avreo dziękuję za wyróżnienie :)

1. z wiatrem czy pod wiatr ?
Zdecydowanie pod wiatr, na przekór...nigdy nie płynę z prądem.
2. niebo czy ziemia ?
Ziemia. Kocham ziemie, kocham trawę, kocham góry. Ale gwieździste niebo nocą też bardzo lubię.
3. wieczór czy ranek ?
Wieczór, uwielbiam ciepłe letnie wieczory i te deszczowe, jesienne i te długie zimowe. A tak w ogóle to najbardziej lubię noc ;)
4. kot czy pies ?
Pies. Koty są fałszywe.
5. herbata czy kawa ?
Herbata, najlepiej zielona z cytryną. Kawy nie piję prawie w ogóle.
6. wiosna czy jesień ?
Wiosna bez dwóch zdań, uwielbiam takie dni jak teraz kiedy wszystko budzi się do życia. Dostaję mega powera.
7. jak najlepiej odpoczywasz ?
W nocy kiedy śpię. Poza tym w ciągu dnia biernie nie odpoczywam, a odstresowuję się biegając, pływając, spacerując, gotując i na kilka innych sposobów.
8. Ważne z kim ,czy gdzie ?
Nieważne gdzie, ważne z kim.
9.  patrzenie przed siebie czy wstecz ?
Przed siebie. Ważne jest dla mnie to co jest i będzie. W przeszłość patrzę tylko wtedy, gdy chcę przywołać miłe wspomnienia.
10. marzenia są po to by ... ?
...je spełniać. Każde jedno.
11. świat kolorowy czy czarno-biały ?
Kolorowy, uwielbiam otaczać się intensywnymi, jasnymi kolorami.

A ja wyróżniam wszystkie moje obserwatorki, jeśli tylko macie ochotę odpowiedzieć na moje pytania, zapraszam:
1. Wieczór przy książce czy przed telewizorem?
2. Drinki alkoholowe czy bezalkoholowe?
3. Wygoda czy elegancja?
4. Śnieg czy deszcz?
5. Szybki prysznic czy długa kąpiel w wannie?
6. Wypad nad jezioro czy w góry?
7. Spotkanie z jedną przyjaciółką/ chłopakiem czy całą paczką znajomych?
8. Włosy rozpuszczone czy upięte?
9. Ubrania luźne czy obcisłe?
10. Sposób na poprawę humoru?
11. Sposób na samotny wieczór?

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wiosna:)

Jak tam u Was pogoda? U mnie wiosna, ba, lato wręcz. Wczoraj bieg połączony z szybkim marszem trwał ponad dwie godziny - ale przy takiej pogodzie od razu człowiek ma więcej energii. A to miejsce mojego 10 minutowego odpoczynku, podczas wczorajszego marszo-biegu.
Dzień drugi wyzwania przysiadowego ZALICZONY. 
Czuję nogi, oj czuje. Pośladki też. 
A na podwieczorek warzywa z patelni.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Wyzwanie - 250 przysiadów w 30 dni

Podejmuję wyzwanie 250 przysiadów w 30 dni. 
Dzień pierwszy ZALICZONY.
Może ktoś z Was chcę się dołączyć lub już robiłyście i opowiecie o efektach?

Poźniej napiszę więcej, teraz uciekam pobiegać póki nie pada:)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Sezon biegowy rozpoczęty!

Wreszcie! Nareszcie!
Wczoraj rozpoczęłam mój biegowy sezon. Coś wspaniałego! To niesamowite jak jedna godzina odmieniła mnie od środka :) Odżyłam, naładowałam się energią i pozytywnymi myślami. Wczorajsza trasa doprowadziła mnie na szczyt wyciągu narciarskiego, oto widoczek z góry na moje miasto


Obok macie obraz tego jaka była pogoda. Godzina 17:00 słońce grzało jak w południe, zero chmurek, idealnie.
A gdy zbiegałam z góry złapał mnie deszcz i do mieszkania wróciłam cała przemoczona. Ale to było przyjemne ;-)

Dzisiaj też tam lecę...yyy, biegnę :)

środa, 10 kwietnia 2013

Motywujący kolaż

Pomysł nie jest mój i od razu to zaznaczam. Zainspirowała mnie Dziewczyna (przepraszam, nie znam imienia) z bloga Chwila w ustach, wieczność w biodrach. A tutaj jej drugi, artystyczny blog, na który zapraszam: Głuchy telefon.

No więc, kiedy zobaczyłam jej pierwszy kolaż, od razy pojawiła mi się w głowie wizja mojego własnego, który miałby pełnić funkcję motywatora. Mam nadzieję, że wybaczysz mi podkradnięcie pomysłu ;) To pierwszy, niezbyt doskonały i nie do końca taki jak chciałam efekt mojej burzy myśli. 

Zamysł jest prosty - powiesić nad łóżkiem własną "mapę myśli", która zmotywuje mnie do tego, aby rano po obudzeniu wstać z łóżka 15 minut wcześniej i zrobić krótki trening - brzuszki, przysiady, trochę pajacyków. Tak zaczęty dzień na pewno będzie o wiele lepszy :)

Paczka i risotto po mojemu

Witam Kochane:)
Rano listonosz dostarczył mi paczuszkę. Ja jej zawartość już znam, a Wam pokażę ją prawdopodobnie wieczorem.
Ostatnim czasem buszuję po sklepach internetowych z odzieżą, ale nie znalazłam jeszcze takiego, w którym bym coś zamówiła i z chęcią do niego wracała. Macie jakieś ulubione sklepy internetowe z odzieżą? Jeśli tak, podrzućcie linki.



Wczoraj zrobiłam risotto. Oto mój sposób na pyszny obiad:
Pierś z kurczaka kroję w drobną kostkę i podsmażam na niewielkiej ilości oleju kujawskiego o smaku bazylii. W osolonej wodzie gotuję dwie torebki białego ryżu i mieszam je z gotowymi kawałkami kurczaka. Do nich dorzucam podduszoną mieszankę warzyw (u mnie jest to kalafior, marchew, groszek, fasolka szparagowa). Całość mieszam doprawiając do smaku ulubionymi przyprawami. W osobnym garnku zagotowuję sos słodko-kwaśny i dorzucam do niego kukurydzę konserwową (nie odsączam jej zbyt dokładnie, woda z puszki wzbogaca smak sosu). Dosypuję szczyptę chilli i obiadek gotowy - wystarczy risotto wyłożyć na talerz i polać gorącym sosem z kukurydzą.
Uwielbiam to danie

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nowy tydzień.

Nie było mnie kilka dni. I w ogóle jestem strasznie niezadowolona. Jedynie trzymanie diety i zdrowsze odżywianie mi się udaje. Ćwiczenia - lepiej nie mówić, nie mogę się zmobilizować, przez ostatnie 7 dni tylko 4 ćwiczyłam i to po 15-20 minut. Masakra. Do tego tzw. sprawy sercowe mnie dodatkowo podłamują, jest mi źle, cholernie źle, mimo że próbuję się śmiać i zapomnieć, no ale się nie da... Dobra ponarzekałam sobie już. Teraz trzeba się zmobilizować i zawalczyć, o to żeby było lepiej. Więc:
1. Ćwiczę, ćwiczę, ćwiczę! Dobrze, że pogoda (przynajmniej u mnie) jakby się poprawiała, słońce świeci od rana, jest w miarę ciepło,  więc będę mogła zacząć biegać i chodzić na dłuuugie spacery. W domu - min. 15 min dziennie, cel: 6 dni w tym tygodniu. I czas rozglądnąć się za strojem i wybrać się w końcu na basen.
2. SPA dla ciała - codzienne pielęgnacja stóp, w jeden dzień maseczka na włosy, balsam ujędrniający codziennie + masaż bańkami chińskimi.
3. Myśl pozytywnie

czwartek, 4 kwietnia 2013

Zdrowe przegryzki

Kurczowo trzymam się postanowienia, że przegryzka = owoc lub warzywo. I wychodzi mi to, już drugi tydzień żadnych chipsów, orzeszków, paluszków, batoników, cukierków, sezamków, owoców z syropu - nic! A myślałam, że nie da się bez nich żyć. Okazało się, że jest to możliwe, co więcej bardzo proste.
W pracy na biurku stawiam rano miseczkę, do której zawsze coś wrzucam - mix (np. słupki marchewki, rzodkiewki, trochę mandarynki, winogrona, orzechy i na co tylko mam ochotę) albo jednego rodzaju owoc (np. mandarynki, kiwi, winogrona itp.). Miseczkę napełniam po brzegi, nie żałuję sobie, bo po co? Przecież to nie kawałki czekolady, ani tłuste frytki żeby sobie odmawiać, bo potem wyrzuty sumienia nie dają spokoju. W ciągu całego dnia w pracy sięgam do niej kiedy tylko mam ochotę. Zazwyczaj nie zjadam wszystkiego, ale o odpowiednią ilość zjedzonych warzyw i owoców nie muszę się martwić. Same plusy, wow!

Dzisiaj w miseczce same winogrona. 
A do śniadania moja ulubiona sałatka.

A jak ją przygotować?
Składniki:
-sałata lodowa
-pomidory
-kukurydza konserwowa
-rzodkiewki
-domowa drobiowa pieczeń
-zioła prowansalskie
-olej kujawski z bazylią 

Sałatę rwiemy, wsypujemy osączoną z zalewy kukurydzę, dodajemy pokrojone pomidory, rzodkiewki oraz pieczeń drobiową. Sałatkę oprószamy ziołami prowansalskimi i skrapiamy olejem smakowym z bazylią. Całość mieszamy i przed podaniem schładzamy około 10-15 minut w lodówce.
Jest idealna zarówno jako dodatek do śniadania czy obiadu, ale też można jeść ją solo, jako osobny posiłek np. drugie śniadanie lub kolacja i smakuje świetnie.

I jeszcze pokażę i polecę Wam moje ostatnie odkrycie, choć pewnie dla większości nowość to nie będzie - oleje smakowe kujawskiego, jeśli ktoś z Was używa w kuchni zwykłego oleju to polecam je jako alternatywę - dla mnie ich zakup to był strzał w dziesiątkę:

środa, 3 kwietnia 2013

Domowa pielęgnajcja włosów.

Wydajesz dużo pieniędzy na kosmetyki do pielęgnacji włosów? 
Wcale tak nie musi być! 
Możesz o nie zadbać, wykorzystując kilka produktów, które znajdziesz w swojej kuchni. 
Jakich? 

Jednym z takich produktów jest żółtko kurzego jaja - zawiera ono lecytynę, która znacząco wygładza łuski włosów, poza tym żelazo, kwas pentotenowy, witamina A i D poprawiają kondycję włosów, które są suche, zniszczone i osłabione. Kolejne dobroczynne działanie na nasze włosy ma oliwa - najlepiej wykorzystać tę najwyższej jakości, tłoczoną na zimno. Jest idealna dla suchych włosów z rozdwajającymi się końcówkami, błyskawicznie przywróci im elastyczność. A teraz coś dla włosów przetłuszczających się - cytryna, bowiem olejek z jej kwiatów działa antyseptycznie i wysuszająco. Skórka i owoce cytryny nadają też blask szarym i matowym włosom. To oczywiście tylko kilka produktów, które idealnie nadają się do pielęgnacji włosów.

Nie wiesz jak ich użyć? 
Oto kilka sprawdzonych przeze mnie sposobów wykorzystania produktów, które każda z Was znajdzie w swojej kuchni.

Maseczka z żółtka i oliwy.
Podgrzej dwie łyżki oliwy i dodaj do nich żółtko, wyrób na jednolitą mieszankę i wsmaruj ją we włosy. Owiń je folią, następnie ręcznikiem i pozostaw na 20 minut. Po tym czasie umyj głowę szamponem. Taką maseczkę stosuj raz w tygodniu.
Maseczka z mleka i drożdży.
Tę maseczkę również możesz stosować raz w tygodniu. Kostkę drożdży musisz rozgnieść, dodać do niej pół szklanki mleka i wyrobić jednolitą masę. Nałóż ją na skórę głowy i pozostaw na 30 minut. Po tym czasie umyj włosy szamponem.
Maseczka z banana, miodu i jogurtu.
Rozgnieć banana, wymieszaj go z dwoma łyżkami miodu i łyżką jogurtu. Trzymaj maseczkę na włosach przez 30 minut, po tym czasie umyj włosy szamponem.
Mleczna płukanka.
Dwa razy w tygodniu, po umyciu włosów, nałóż na nie kilka łyżek pełnotłustego mleka. Po około 15 minutach spłucz włosy letnią wodą.
Płukanka z ziół.
dwie łyżki skrzypu polnego, dwie łyżki szałwii, jedną łyżeczkę tymianku, jedną łyżeczkę rozmarynu. Zalej litrem wrzątku i odstaw na 15 minut. Wystudzonym naparem płucz włosy po każdym myciu.
Piwo.
Blask włosom pomoże odzyskać płukanka: do pół litra wody dodaj szklankę piwa. Wypłucz włosy i osusz ręcznikiem, nie używaj suszarki.
Sok z cytryny.
Raz na tydzień po umyciu włosów nacieraj głowę świeżym sokiem wyciśniętym z cytryny. Nie spłukuj. 
Skórki pomarańczy.
Sparz wrzątkiem skórki z dwóch pomarańczy i gotuj je 5 min w dwóch litrach wody. Ostudzonym naparem wypłucz umyte włosy.

A Wy?
Macie swój sprawdzony sposób, aby zadbać o włosy w domowym zaciszu, używając ogólnodostępnych produktów?