Obserwatorzy

czwartek, 7 listopada 2013

Mix instagramowy :)

Dziś zjawiam się z małym instagramowym mixem :-)
1. Drugi kilometr trasy Biegu na Kramarkę 2. My love:* 3. Mućkowe kapcie. 
4. Mecz hokejowy KTH - Sanok 5. Nasze Rybcie 6. Deser

Poza tym muszę porządnie opieprzyć sama siebie - strasznie zaniedbałam ćwiczenia, dietę, wszystko ... Winko, pizza, a aktywność fizyczna ogranicza się do spacerów, basenu i rzadszego biegania. Czas najwyższy się spiąć i znowu ostro zabrać za siebie. Tak więc uroczyście oświadczam, że OD DZIŚ postanawiam:
1. FITNESS:
♣ Biegać minimum 3 razy w tygodniu  
♣ minimum dwa razy w tygodniu basen  
♣ min. 10 minut innych ćwiczeń codziennie.
2. DIETA:
♣ Jeść regularnie
♣ małe posiłki
♣ najpóźniej 2 godziny przed snem
♣ zrezygnować całkowicie z chipsów, słodyczy, ograniczyć napoje energetyczne
♣ wprowadzić więcej warzyw i owoców
3. POZOSTAŁE:
♣ przeczytać przynajmniej 1 książkę w miesiącu
♣ oszczędzać regularnie pieniądze
♣ zrobić generalny porządek z plikami w komputerze

Takie ot, zwykłe, małe postanowienia. Pod koniec miesiąca nastąpi podsumowanie :-)

środa, 30 października 2013

XI Bieg Bejorów - krótka relacja

XI Bieg Bejorów na Kramarkę już za nami. Niesamowite wydarzenie! Ten bieg to kilka godzin w super atmosferze z miłymi, pełnymi pasji ludźmi o wielkich sercach. Super organizacja - a właśnie - sam Organizator stwarzał nieziemski klimat :-) Nie wyobrażam sobie bym mogła w inny sposób spędzić sobotę i za rok będę też na pewno. Super inicjatywa - biegniesz, robisz to co lubisz, co kochasz, a jeszcze w ten sposób komuś pomagasz.

Na zdjęciach zbiórka w miejscu startu, ja już prawie na mecie, pamiątkowe zdjęcie na Kramarce, pieczenie kiełbasek na "after-party"
A tu przepiękne widoczki podczas schodzenia z Kramarki i odpoczynek po zejściu z góry, a jeszcze  przed bejorskim posiłkiem.

Ostatnio mnie mało na blogu, jest to spowodowane kompletnym brakiem czasu, ale cały czas działam, biegam i mam się dobrze. Zapraszam na mój INSTAGRAM tam możecie podglądać na bieżąco migawki z mojego życia :)

wtorek, 22 października 2013

BIEC albo UMRZEĆ / Kilian Jornet

Poniedziałek to zazwyczaj dzień, w którym listonosz przynosi mi jakąś nową książkę - tym razem byłam jednak trochę zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się przesyłki. Nazwa nadawcy "Fundacja Maraton" też nic mi nie mówiła. Dopiero po otwarciu koperty przypomniałam sobie, że kiedy zamawiałam prenumeratę jednego z magazynów, trafiłam na okres, w którym do każdej rozpoczętej prenumeraty gratis dodawali książkę - wybrałam tytuł, który i tak chciałam kupić, więc buzia uśmiechnęła mi się niezmiernie po otworzeniu listu.

Czytaliście tę książkę?
Czy polecacie jakieś inne o tej samej/podobnej tematyce?

Wczoraj na basenie dowiedzieliśmy się od ratownika, że od dziś do 25tego listopada jest nieczynny z powodu remontu...Mam jeszcze 8 wejść niewykorzystanych, a tu trzeba kupić nowy karnet na inny basen. No ale to nic, żadne wejścia się nie zmarnują :-)

Przypominam o Biegu Bejorów w Rytrze
już w tą niedzielę
więcej info:

piątek, 18 października 2013

V Festiwal Biegowy w Krynicy Zdroju

Dziś króciutko, spieszę do Was tylko z informacją, że ruszyły już zapisy na V Festiwal Biegowy w Krynicy Zdroju. Bez wątpienia jest to jedna z czołowych imprez biegowych w Polsce - byłam, widziałam i nie mogę się doczekać kolejnej edycji! Tysiące biegaczy w jednym miejscu, niezwykłe konkurencje, niesamowita atmosfera...3 dni wyjęte z życiorysu :-):-):-)

Ja już dokonałam rejestracji:
 Zapraszam na stronę FESTIWALU BIEGOWEGO, aby dowiedzieć się więcej o imprezie oraz do rejestracji.

Po weekendzie już prawdopodobnie będę miała stały dostęp do internetu, a wtedy nadrobię wszystkie blogowe zaległości i będę pisała częściej. Dziękuję Kochani za każdy komentarz, 3majcie się! :-)

wtorek, 15 października 2013

Przedzimowe porządki i postanowienia.

Jesień idealna. 
Idealna dla mnie. 
Czuję, że właśnie teraz jest mój czas. 

Mam pół miesiąca na ogarnięcie swojego dotychczasowego życia - przeglądnięcie wszystkich swoich rzeczy, spakowania tego co mi potrzebne, pozbycia się tego czego wcale nie potrzebuję. Przeprowadzka. Jeszcze muszę znaleźć kogoś, kto zechce wynająć po mnie mieszkanie, bo mam 3-miesięczne wypowiedzenie, a czasu szkoda... Nowe życie. Nowa miłość, moja Miłość :-)

Codziennie biegam. Sprawia mi to coraz więcej przyjemności, uszczęśliwia jeszcze bardziej. Od dziś zaczynam też treningi boksu - nie wiem czy ta forma aktywności mi się spodoba, ale zawsze mnie to kręciło, więc warto spróbować. Dodatkowo MÓJ już kupił karnety na basen. A ja nowy strój. Także w kwestii aktywności fizycznej również osiągam zamierzony poziom satysfakcji.


Czuję mocną stabilizację emocjonalną, jestem spokojna i zadowolona z siebie i swoich bliskich. Przestało mi jedynie wystarczać te 8 czy tam 10 godzin standardowej pracy, dlatego postanowiłam zrobić coś więcej w kierunku zarabiania pieniędzy. No i zaczęło się...złapałam dodatkową pracę dorywczą w internecie jako copywriter, dlatego szybko muszę przetransportować swojego laptopa do Mojego i wzmocnić sygnał wi-fi. No i już mam plan jak zainwestować pieniążki, których mam nadzieję po Nowym Roku już będę miała tyle, żeby zrealizować swój plan.
Moja aktualna lektura:
Michał Książek, Katarzyna Terakowska - Nowak - "Dużo myślę"
 Co czytacie aktualnie?
Polecicie jakąś dobrą książkę na jesienne wieczory?

wtorek, 8 października 2013

XI Bieg Bejorów + Mój Pierwszy Raz TAG

Moja długa nieobecność na blogu spowodowana jest dużymi zmianami w moim życiu. Co ważne - zmianami na lepsze :-) Na pewno powrócę do regularnego pisania, teraz chwilowo mam dostęp do internetu tylko w pracy.

27 października kolejny bieg. 
Tym razem XI BIEG BEJORÓW 
(zdjęcia i poniższy opis pochodzą ze strony www.biegbejorow.pl)
 Trasa Biegu Bejorów biegnie wzdłuż drogi leśnej Leśnictwa Mała Roztoka, od tradycyjnej linii startu koło pp. Łękawskich 1km poniżej szlabanu koło leśniczówki do kapliczki i budynku pod Kramarką. Trasa w 20% pokryta jest asfaltem, w 80% jest bitą drogą leśną.
 
Bieg górski, typ alpejski.
Start znajduje się na wysokości 424 m.n.p.m, meta 705 m.n.p.m.  
Przewyższenie 281 m. Długość trasy ok. 4800m. Trasa unosi się średnio o 1 m na 17m długości.
Może ktoś z Was też weźmie udział w XI Biegu Bejorów? :)

***
Dziękuję ensorcelee za oTAGowanie. 
TAG: MÓJ PIERWSZY RAZ
(*-_-)(-_-*)

1. Czy rozmawiasz jeszcze ze swoją pierwszą miłością?
Nie widujemy się zbyt często, ale nasze relacje są normalne, lubimy się i kiedy już się spotkamy rozmawiamy jak starzy, dobrzy znajomi.
2. Jaki był Twój pierwszy napój alkoholowy?
Piwo. Żywiec. Kilka lat miałam i co jakiś czas musiałam pić 1/4 szklanki napoju bogów dla dobra moich nerek. Tak więc ja łykałam a pozostałe 3/4 z butelki dopijał tata :-)
3. Jaka była Twoja pierwsza praca?
Nie wiem czy mam wliczać sprzedaż leśnych zbiorów - grzybów, malin, borówek...;-) Pierwsza praca "na czarno" - barmanki w klubie, pierwsza na umowę-zlecenie - pisanie artykułów dla pewnego portalu, pierwsza na umowę o pracę (i obecna) - spedytorka w firmie transportowej.
4. Jaka była pierwsza osoba, która dzisiaj do Ciebie napisała?
Żumak. Moja przyjaciółka.
5. Jaka była pierwsza osoba, o której dzisiaj pomyślałaś?
Mój Mężczyzna.
6.  Gdzie po raz pierwszy leciałaś samolotem?
Chyba do Grecji, gdy miałam naście lat - o ile mnie pamięć nie zawodzi.
7. Gdzie po raz pierwszy zostałaś na noc?
U kuzynek, w domu naprzeciwko. Gdy byłam mała częściej spałyśmy razem, niż osobno - raz ja z siostrą u nich, innym razem one u nas, nie mogłyśmy bez siebie żyć ;)
8. Kto był pierwszą osobą, z którą dzisiaj rozawiałaś?
Mój Mężczyzna, codziennie jest pierwszą osobą, z którą rozmawiam.
9. Co było pierwszą rzeczą, jaką dzisiaj zrobiłaś?
Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się.
10. Pierwszy koncert. 
Tego nie pamiętam. Pewnie jakiegoś biesiadnego / regionalnego zespołu. Musiałabym podpytać rodziców. A pierwszy, na który pojechałam sama to koncert WWO w Tarnowie.
11. Pierwsza złamana kość.
Obojczyk. Od pasa po szyje przez dwa miesiące w gipsie. Latem.
12. Pierwszy piercing.
Jak większość - przebicie uszu.
13. Pierwsze państwo za granicą, do którego pojechałaś.
Słowacja - do granicy mam kilkanaście kilometrów.
14. Pierwszy film, który pamiętasz.
Pierwszy, który przyszedł mi na myśl kiedy pomyślałam o filmie z dzieciństwa - Kevin Sam w Domu.
15. Pierwsza uwaga w dzienniczku.
Od pierwszej klasy zbierałam uwagi - nie miałam zwyczaju przemyślenia swoich wypowiedzi i hamowania swoich uwag czy pytań, od małego beztrosko mówiłam co myślę, co często było powodem dyskusji z nauczycielami prowadzących właśnie do upomnień, uwag itp.
16. Pierwszy współlokator.
Siostra, a poza domem koleżanki z liceum.

Do zabawy zapraszam wszystkich moich obserwatorów i komentatorów :)

wtorek, 10 września 2013

Życiowa Dziesiątka Taurona i koniec Festiwalu Biegowego 2013

Festiwal biegowy w Krynicy dobiegł końca. Było niesamowicie. Aż szkoda, że trwał tylko trzy dni i że już koniec. Super emocje, świetni ludzie, dobra zabawa - wszystko też było zorganizowane na najwyższym poziomie. Wystartowałam w trzech biegach. Pierwszy sobota godz. 12:00 - Życiowa Dziesiątka Taurona, następnie tego samego dnia o 18:00 biegłam na dystansie 3 kilometrów. Trzeci bieg to niedzielny - z założenia kilometr - który skrócili do 600 metrów. Największym wyzwaniem była dla mnie Życiowa Dziesiątka - pierwszy raz od kiedy biegam przebiegłam tak długi dystans. Wieczorne czy poranne bieganie to zazwyczaj trucht na 3 - 5 kilometrów. Można powiedzieć że wskoczyłam na głęboką wodę - przed startem dopadały mnie wątpliwości czy dam radę, ale szybko je wyganiałam z głowy. Kiedy tylko kilka tysięcy osób wystartowało, wszystkie myśli na NIE uciekły z głowy. Biegnący tłum zadziałał jak zastrzyk motywacji, nogi biegły same:-) Dystans ukończyłam z czasem 01:00:40 - to wynik oficjalny, czas był mierzony za pomocą chipów. Dla porównania zawodnik, który wygrał Życiową Dziesiątkę miał nieco ponad 27 minut. Tak czy siak, jestem z siebie dumna a za rok zamierzam ten czas znacznie poprawić :-)

 Zdjęcie zrobione na około 5 kilometrze
Tak mój bieg zarejestrowało endomondo 
(włączone chwilę przed startem i wyłączone jakiś czas po przekroczeniu mety)

Z uśmiechem na twarzy i szalejącymi we mnie endorfinami wróciłam do domu odpocząć i szybko zregenerować się przed Szybką Trójką 

czwartek, 5 września 2013

To co nie zabija, wciąż nas wzmacnia.

Czuję się jakby nastał jakiś lepszy okres w moim życiu :-) Po dość bolesnych wydarzeniach, miesiącach wahadeł nastroju, nieogarniania myśli, dziś już jestem pewna, że odzyskałam dawną radość z życia, wyszłam całkowicie na prostą i jestem szczęśliwa. Tak tytułem wstępu musiałam to napisać, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że kocham życie jak dawniej, jestem silniejsza i mogę swobodnie o wszystkim myśleć i mówić :-)
 Już jutro wielki START festiwalu biegowego. Dziś spojrzałam na listę rejestracji - w biegach startuje już blisko 8000 osób! I ciągle ich przybywa... Krynica zrobiła się strasznie ciasna, mnóstwo samochodów, ludzi, życie tętni do późnych godzin nocnych (albo wczesnych porannych;)). Kiedy idę rano do pracy mija mnie zawsze co najmniej kilkunastu biegaczy, popołudniu kiedy wracam, mam wrażenie, że więcej jest tych biegnących, niż tych którzy idą...Może dlatego, że na biegaczy po prostu zwracam uwagę, a może rzeczywiście tak jest :-) A tymczasem ja i moje buty codziennie wieczorkiem i nocą, przygotowujemy się do Życiowej Dziesiątki Taurona. Chyba damy radę ...:)

czwartek, 29 sierpnia 2013

O festiwalu biegowym nadal... coraz bliżej.

Do festiwalu biegowego już tylko 8 dni. Podjęłam ostateczną decyzję, w których biegach wystartuję i dokonałam już opłaty startowej. Teraz mam 8 dni aby spokojnie utrzymać, a nawet trochę jeszcze ulepszyć kondycję przed startem. Oto biegi, które wybrałam (klik - przeniesienie na stronę festiwalu z opisem i specyfikacją biegu):
Ponieważ są to pierwsze zawody w jakich w moim życiu wezmę udział, wybrałam krótkie dystanse i w miarę łatwe biegi. Startuję w nich by się sprawdzić, by to przeżyć... Za rok może podejdę do festiwalu bardziej ambitnie, póki co nie rzucam się na głęboką wodę, tym bardziej, że jestem świeżo po kontuzji stawu skokowego. Ale na pewno będę zagrzewać przy starcie innych, którzy podejmują inne biegi, w szczególności tych startujących w stu-kilometrowym BIEGU SIEDMIU DOLIN.

Założyłam konto na INSTAGRAM.COM zapraszam do obserwacji, dopiero zaczynam, ale aplikacja ta bardzo przypadła mi do gustu, a więc na bieżąco możecie podglądać migawki z mojego życia.
Jeśli macie swoje konta na instagramie, zostawcie w komentarzach linki :-)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Festiwal Biegowy

Cześć :)
Jak tam u Was leci?

Ja wracam pełną parą do biegania. Kontuzja wyleczona, lekarz pozwolił mi już biegać, do tego codzienne rozciąganie, ćwiczenie nogi + rehabilitacje. Niestety te dopiero w styczniu - najbliższy wolny termin. W pracy trwa sezon, co za tym idzie spędzam tu od 10 do nawet 14 godzin. ale lubię to, dlatego nie czuję nawet zmęczenia, pomimo że śpię po kilka godzin dziennie - bo po pracy jeszcze muszę się wybiegać, spotkać ze znajomymi, a to w mieszkaniu coś jest do zrobienia i jeszcze jedzonko na drugi dzień pasuje ugotować... zazwyczaj kładę się już grubo po północy, a najpóźniej o szóstej wstaje.




FESTIWAL BIEGOWY FORUM EKONOMICZNEGO KRYNICA-ZDRÓJ, 
MUSZYNA 6-9 WRZEŚNIA 2013
Zapraszam do zapoznania się z programem Festiwalu Biegowego, który w dniach 6-8 września 2013 odbędzie się w Krynicy Zdroju KLIK

Czy ktoś z Was będzie obecny na tej imprezie? Ja się zarejestrowałam i zapisałam do startu w pięciu biegach - może się spotkamy na jednej z tras? :-) Jedno jest pewne - warto przyjechać i biegać. Kilka tysięcy startujących zawodników to naprawdę niesamowite emocje.

środa, 7 sierpnia 2013

Kontuzja.

Stało się. Odkąd zaczęłam regularnie biegać i trenować, nie miałam poważniejszej kontuzji. Do teraz.  Skręcona kostka i pęknięta torebka stawowa. Dwa tygodnie w szynie, potem prawdopodobnie gips.

Jestem wściekła. Najchętniej bym to ściągnęła, założyła stabilizator i normalnie się poruszała. Najgorsze dla mnie jest to, że lekarz powiedział, że co najmniej miesiąc po ściągnięciu szyny bądź ewentualnie gipsu nie będę mogła biegać, aby noga wróciła do całkowitej sprawności.

Na pocieszenie kupiłam sobie zimne piwo. O!

wtorek, 30 lipca 2013

50 post - BeskidSki Cross i o tym co u mnie :)

Ciągły brak czasu sprawia, że rzadko piszę posty. Dziś taki misz-masz zdjęciowy, bo to szybki sposób, aby pokazać Wam co u mnie :) Poza tym właśnie sklejam 50-tego posta na moim blogu. Z tej małej okazji dziękuję Wam za to, że mnie odwiedzacie, dziękuję za komentarze i obserwacje i za to, że jesteście, motywujecie i inspirujecie! A teraz foto-mix.

Upały dają w kość.
Więc każdy poranek rozpoczynam w pracy mrożoną kawką.

Ostatnio najczęstszym obiadem, który zjadam są babeczki.
Babeczki z ryżu, grillowanego kurczaka i mixu warzyw.

Teraz moje uzależnienie. 
Po pracy biegam.
Ostatnio coraz częściej po lasach, ścieżkami turystycznymi.


Weekendy zazwyczaj spędzam nad wodą.
Raz rzeka, raz jezioro, ważne że woda mokra.
I że pływać można.


 I wykreśliłam kolejny punkt z mojej listy BEFORE I DIE.
Tyle, że spowodowało to dodanie kolejnego punktu do tejże listy.
Punkt zaznaczony na zielono: PROWADZIĆ TIRA.
Punkt, który dodałam: PRAWO JAZDY KAT. C+E
A to DAFiątko, którym jeździłam

I jeszcze na koniec troszkę technicznie:  
18 sierpnia na Jaworkach k/ Szczawnicy
odbędzie się jeden z etapów
Festiwalu biegowego BESKIDSKI CROSS.

Nie wezmę w nim udziału (jeszcze nie czuję się na siłach by rywalizować na takim terenie i odległości 10 kilometrów) ale będę tam i będę dopingowała biegaczy. Sama też pobiegam, ale poza konkursem.

Zapraszam do zapoznania się z wydarzeniem TUTAJ
 Czy ktoś z Was się wybiera? Miło by się było spotkać :)

niedziela, 21 lipca 2013

HYMN

MISTRZOSTWO
Jedyne czego mi odrobinkę brakuje to czas na to, aby spokojnie napisać kolejny post i pozaglądać na Wasze blogi. Nakręciłam się jak szwajcarski zegarek. Dla Was piosenka - mi przeszły ciarki...

środa, 17 lipca 2013

Kontuzja + Body Shape

Złapałam kontuzję :-( nawet nie wiem co się stało... Wczoraj wieczorem, w sumie już w nocy jeszcze biegałam i wszystko było w porządku. Dziś rano wstałam i odczułam strasznie silny ból zewnętrznego boku stopy. Myślałam, że to chwilowe i w ciągu dnia mi przejdzie, ale niestety boli coraz bardziej, ledwo udaje mi się stanąć na nogę. Jestem zła bo jak mi do wieczora nie przejdzie to z biegania nici. Chyba, że to na siłę rozbiegam :-)


A jaki trening dziś planuję?
1. Mel B - 10 min. pośladki
2. Mel B - 10 min. brzuch
3. Tiffoczki -10 min.
4. Body Shape 20 min. poz. zaawansowany

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię szybkie, dynamiczne i krótkie treningi. Raz chciałam wykonać 45 min. trening Chodakowskiej - owszem wykonałam go w całości ale byłam tak znudzona, że już na pewno więcej nie powrócę do ćwiczeń z Ewą. Wolę poskładać sobie swoją godzinę ćwiczeń i trenować bez monotonii i z przyjemnością :)

Na koniec pokażę Wam zestaw ćwiczeń Body Shape z platformy FitWithMe, który dziś wybrałam do mojego zestawu treningowego:
A Wy? 
Które ćwiczenia na FitWithMe lubiecie najbardziej?

poniedziałek, 15 lipca 2013

Keep running, zastrzyk motywacji :-)

Strasznie zaniedbuję bloga, ale to przez to, że pogoda taka jaka jest - szkoda mi czasu na siedzenie przy komputerze. Praktycznie go nie włączam. Po pracy codziennie trening - na początek bieganie, biegam częściej, więcej, szybciej, uzależniłam się od tego.


Po zakończonym bieganiu czas na ćwiczenia - przystąpiłam do Ligi FitWithMe, dodatkowo ćwiczę z Mel B. Te treningi są dla mnie najprzyjemniejsze, choć mimo to urozmaicam je również innymi ćwiczeniami, które znajduję głównie na youtubie. 

Wieczorkiem spotkania ze znajomymi i tak mija każdy dzień. Kompletnie brakuje mi czasu na bloga, ale postaram się go wygospodarować i pisać częściej. Tymczasem uciekam poczytać co u Was :-)

A na koniec jedna z piosenek, których słucham biegając:
 
 A Wy? 
Przy jakiej muzyce biegacie / trenujecie / ćwiczycie?

wtorek, 11 czerwca 2013

Powrót po przerwie

Witam Kochane:) Nie było mnie długi czas... Spowodowane to było moim urlopem w pracy i ciągłym przebywaniem poza domem, praktycznie bez dostępu do internetu - potrzebowałam takiego odcięcia się od codzienności. Ciągłe wycieczki, spacery, wyjazdy naładowały mnie niesamowicie energią. Jeśli chodzi o ćwiczenia to trochę je zaniedbałam - nie było codziennych treningów, ale nie czuję się specjalnie winna ponieważ codzienne wycieczki też były wyczerpujące.

No ale czas powrócić do rzeczywistości, a raczej do codzienności. Przez te 21 dni udało mi się też nie naładować się bombami kalorycznymi, pomimo że "atakowały" mnie z każdej strony, udowodniłam sobie, że jedzenie na mieście też może być ok. Chociaż kilka grzeszków mi się zdarzyło - snack wrap z Mc Donalda, pół kebaba w cieście i smażone na głębokim tłuszczu ziemniaczki z masełkiem - tak czy siak, nie mam wyrzutów sumienia, od czasu do czasu się mi należy, ot co!

Podróż uwieńczyłam w Krakowie na koncercie "Tajne komplety" w Rotundzie - to była wisienka na torcie:)
A teraz wracam do pracy i do codziennych treningów.
Dziś było bieganie + 20 minutowy Streth'n'Burn + 20 minutowy Cross Training. Poza tym dołączyłam do rywalizacji w lidze FitWithMe, a przede mną jeszcze Tiffoczki, ale to za chwilę,
teraz idę zrobić spóźniony obiad... rybka już się prawie rozmroziła... :) No i lecę na Wasze blogi! Dawno mnie na nich nie było.

wtorek, 21 maja 2013

Książka Ewy - wstępna opinia + gra dla Was:)

Kilkanaście dni temu zakupiłam na allegro książkę Ewy - trochę z ciekawości, ale przede wszystkim z chęci wypróbowania jej 30-dniowego programu. Dziś listonosz dostarczył mi ją do pracy. Przejrzałam ją, zapoznałam się z programem i zauważyłam tyle samo zalet jak i słabszych stron książki. Ale po kolei...
1. WSTĘP napisany przez Marzenę Rogalską. Ewa w superlatywach - autorka tekstu pisze jak bardzo została zmotywowana do ćwiczeń, jak się wspaniale czuje. Okej. Ale pytam się ile razy Pani Marzena z nią ćwiczyła? Bo dam sobie odciąć lewą rękę (prawej nie zaryzykuję), że jedynie przed kamerą (bo musi, bo to ustawione i tak ma być). Absolutnie tego nie krytykuję, aczkolwiek wydaje mi się, że na takie wychwalanie we wstępie książki powinna się pokusić osoba, którą Ewa rzeczywiście porwała w wir treningów i która zawdzięcza jej widoczne efekty lepszej figury, kondycji, samopoczucia. No ale taka osoba niekoniecznie byłaby osobą znaną i tu trzeba wybrać między wiarygodnym, a bardziej opłacalnym.
2. MOTYWACJA. Ewa ma dar mówienia/ pisania w taki sposób, że masz wrażenie, jakby odnosiła się tylko i wyłącznie do Ciebie. Specjalnie dla Ciebie. To w niej cenię, budzi moją sympatię, choć nie lubię jej tonu głosu, jest taki nużący. Ale czyta się przyjemnie. Do tego krótka historia Ewy oraz jej filozofia - coś fajnego.
3. TRENING. Ewa wyjaśnia: "Dlaczego ten trening jest najbardziej efektywny?", "dlaczego 30 minut?", "dlaczego rozliczanie w czasie, a nie powtórzenia?", następnie daje porady dotyczące treningów, pisze o tym, w jaki sposób sprawdzimy efekty ćwiczeń, dodaje kilka słów o istocie rozgrzewki oraz wskazówki dotyczące prawidłowego odżywiania. Na koniec zamieszcza instrukcję korzystania z książki (hmmm...?)

A teraz rozpoczyna się PROGRAM NA 30 DNI.
Z czego się składa?
Każdy dzień to: 
MOTYWACJA - bez rewolucji, bez świeżego powera. Czytamy to, co Ewa w kółko powtarza. Ale to, co powtarza jednak motywuje setki, baaa tysiące osób. Więc niech powtarza, bo ma Dziewczyna moc :) Tylko drażni mnie strasznie to "przestań się obwiniać". A Was? Ja mam uczulenie na to zdanie, dlatego od razu zakreśliłam je czarnym markerem, abym więcej nie była zmuszona go czytać. Bo za co niby miałabym się obwiniać? Kiedy słyszę to zdanie z ust Ewy mam wrażenie, że traktuje swoje "podopieczne" jak zagubione, nieporadne, obwiniające się za wszystko, nie znające swojej wartości Kobiety... Eh, dla mnie to jest kompletnie nietrafione.
JADŁOSPIS - składa się z propozycji śniadania, obiadu i kolacji - codziennie coś innego. Pomiędzy śniadaniem i obiadem oraz obiadem i kolacją przewidziane są przekąski, których lista znajduje się na ostatnich stronach książki. Poza tym, każdego dnia znajdziemy przepis na jedno z dań proponowanych w jadłospisie, trochę porad, wskazówek i ciekawostek dotyczących posiłków, ich przyrządzania i właściwości różnorodnych produktów. Ten "dział" to wielki plus tej książki.
TRENING - Ewa rozpisała codzienny plan treningowy, codziennie na ćwiczenia poświęcamy 30 minut. Dodatkowo proponuje inną aktywność w ciągu dnia - tu kilkakrotnie się zawiodłam i zdecydowanie z jej rad nie skorzystam, bo... Jak mogę zrezygnować przez jeden dzień z windy, skoro w ogóle z niej nie korzystam? co mi da dwukrotne przejście wszystkich pięter centrum handlowego jak w mojej miejscowości przejście owego centrum zajmie mi 5 minut? Takie paradoksy. Może się czepiam, ale uważam, że takie porady powinny być skierowane do każdego, a nie do grupy osób, która w pobliżu miejsca zamieszkania ma wielkie centra handlowe, a aby dostać się do mieszkania czy biura może skorzystać z windy. Zatem porady "opcjonalnie" z tej książki opuszczam i opcjonalnie będę sobie po prostu biegać, pływać skakać, tańczyć czy robić cokolwiek innego, na co akurat będę miała ochotę :)
TWOJE NOTATKI - miejsce dla Ciebie, bardzo przydatne. Możemy odhaczyć z czego wywiązaliśmy się, poza tym na własne zapiski przeznaczone są dwie strony. To jak je wykorzystasz zależy od Ciebie... Ja zamierzam sobie zapisywać co zjadłam, co mnie fajnego tego dnia spotkało, co usłyszałam śmiesznego, jakie ćwiczenia poza tymi z książki wykonałam, co mnie zainspirowało, wzruszyło itd. to miejsce dla mnie.
Jak ja zamierzam skorzystać z książki? 
Będę się trzymała zestawów ćwiczeń. 30 dni treningów z Ewą - to na pewno wykorzystam, skoro książkę kupiłam. Jeśli chodzi o jadłospis to niestety, nie będę się go ściśle trzymała. Po pierwsze czas. Po drugie kwestia finansowa - nie starczy mi na to, aby kurczowo trzymać się wszystkich dań. Nie mniej jednak, będzie on dla mnie jakąś inspiracją - postaram się jeść podobnie, szukając zamienników, nieznacznie go modyfikując. O aktywności opcjonalnej już wspomniałam. No i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Jeszcze jedna rzecz.
Minusem jest to, że plan treningowy zawiera symbole ćwiczeń, które odszukiwać trzeba na ostatnich stronach książki. To jest istnym powodem rozregulowania całego treningu, który, wraz z określonym czasem przerw, powinien być płynny. Kiedy byłam młodsza i przychodziłam do taty mówiąc "Tato, bo ja mam problem..." zawsze słyszałam: "dała Bozia rozum? To kombinuj!". Tak więc i tym razem wykombinowałam. Opisy ćwiczeń poskanowałam, pomniejszyłam i wydrukowałam. Dzięki temu każdego dnia mogę sobie serię ćwiczeń powiesić na tablicy, którą postawię przed sobą i już nie muszę sobie zawracać głowy szperaniem po książce. Zestawy łatwo można zmienić i dzięki temu każdy trening będzie bardziej zorganizowany, co za tym idzie bardziej efektywny.
Tablica przygotowana. Od jutra zaczynam moje 30 dni ćwiczeń z Ewą. Dlaczego od jutra? Prosta sprawa - dziś już jestem padnięta po bieganiu i ćwiczeniach z MelB oraz Tiffany, poza tym muszę się w końcu zmierzyć. A do tego potrzeba metra. Jutro kupię po pracy. Jak zdążę. A jak nie to od Mamy pożyczę :)
Na koniec obiecana GRA dla każdej z Was :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Weekend we Wrocławiu.

Nie pisałam kilka dni, bo całkiem spontanicznie w piątek wyszłam wcześniej z pracy i o 18:00 wsiadłam w autobus do Katowic. Tam przyjechał po mnie kolega z Wrocławia i rozpoczęłam cudowny weekend :) Na miejscu byłam już po północy, więc chwile posiedzieliśmy, pogadaliśmy i poszliśmy spać. W sobotę od samego rana do późnego wieczora zwiedzaliśmy Wrocław - cudowne miasto! Na pewno tam wrócę i to już niebawem. Tam jest taki klimat, że brak słów, wszędzie mi się podobało, wszystko mnie zachwycało... Szukałam Krasnali i znalazłam ich 31 - mało, oj bardzo mało, bo wszystkich jest ponad 200!!! Kiedy się ściemniło odpoczęliśmy na wyspie, siedząc na trawie i popijając zimne piwo. Ostatnim pociągiem wróciliśmy do hotelu w Pęgowie pół godzinki jazdy od Wrocławia. Kolejnego dnia spaliśmy do 10:00, później znowu do Wrocławia i stamtąd o 14:16 wsiadłam do pociągu, by ruszyć w drogę powrotną. W domu byłam o 23:30 i szczerze mówiąc podróż zmęczyła mnie bardziej niż sobotni, całodniowy maraton po Wrocławiu. A dziś powrót do pracy, jestem szczęśliwa i naładowana niesamowitą energią. Trochę zdjęć dla Was...







Jestem też zadowolona, bo nie skusiłam się na żadne fast foody, choć atakowały mnie z każdej strony. W sobotę na obiad wybrałam zapiekanego fileta z kurczaka z ryżem i surówkami, niedzielny obiad w pociągu to tuńczyk w sosie własnym z puszki z pełnoziarnistym pieczywem.
A Wam jak minął weekend? :)